NASI BRACIA MUZUŁMANIE

NASI BRACIA MUZUŁMANIE

„My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie. (...) Wierzymy w tego samego Boga, w Boga żywego, w Boga, który stworzył świat i doprowadza swe stworzenia do ich doskonałości” – powiedział św. Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą muzułmańską w Maroku w 1985 roku. Wydaje się jednak,  że ta wypowiedź papieża Polaka poszła w zapomnienie w Europie XXI wieku, a jeszcze bardziej w Polsce XXI wieku. Według powszechnego przekonania, Islam jest głównym wrogiem Europy, Europejczyków i wartości chrześcijańskich. Niemal każdego dnia, żenująca medialna propaganda usiłuje prać mózgi milionów Polek i Polaków, a tym samym wzbudzać lęki, pogłębiać podziały, podsycać antagonizmy. Przykład? „Nazywam to islamofobią banalną – mówi dr Konrad Pędziwiatr – adiunkt w Katedrze Studiów Europejskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, kierownik projektu «Islamizm i pluralizm: ugrupowania islamistyczne w Egipcie i Tunezji po Arabskiej Wiośnie». Właśnie nią – «islamofobią banalną» – żywią się media w Polsce. Występuje ona na co dzień, choć sobie tego nie uświadamiamy. Pewnych rzeczy się nie kwestionuje, na przykład mówi się w sposób oczywisty, że «uchodźcy są zagrożeniem dla Europy», a pod tym hasłem kryją się muzułmanie” („Jest wielu Jacków Międlarów w polskich seminariach” – wywiad Karola Kleczki z Konradem Pędziwiatrem, dwutygodnik internetowy „Kontakt”, 12.02.2018). To dlatego z jeszcze większą uwagą powinniśmy podchodzić do Dnia Islamu w Kościele katolickim, który każdego roku obchodzony jest 26 stycznia.

Kiedy w ubiegłym roku opublikowałem na moim facebookowym profilu zrobione w metrze zdjęcie z muzułmanką w hidżabie, zaskoczyła mnie reakcja ludzi. Na kilkaset komentarzy, niemal wszystkie były pozytywne. Jedynie kilka wyrażało dezaprobatę, a dwa można było zakwalifikować jako „mowę nienawiści”. Podobnym ciekawym doświadczeniem była ubiegłoroczna wizyta kolędowa w domu moich parafian. Modliliśmy się o Boże błogosławieństwo, a w tym samym czasie elektryk, który wykonywał jakieś prace, rozłożył musallę – muzułmański dywanik do modlitwy – i również się modlił. To naprawdę – zwłaszcza dla dzieci – była niezapomniana lekcja szacunku i tolerancji. Kluczem do przełamywania stereotypów jest kontakt. Bok kontakt to element, który rozbraja konflikty i pozwala ludziom wyjść poza uprzedzenia. W Polsce ludzie mają niewielką możliwość, aby poza nie wyjść, ponieważ kontakt z innymi społecznościami jest ekstremalnie ograniczony. Dodatkowo jesteśmy codziennie bombardowani informacjami, które tylko i wyłącznie utwierdzają nas w tym, że nasze postrzeganie świata jest najsłuszniejsze.

Polacy żyjący w Wielkiej Brytanii każdego dnia spotykają się z wyznawcami Islamu. Choć często są sąsiadami (sam mam bardzo sympatycznych sąsiadów muzułmanów), współpracownikami a nawet bliskimi znajomymi, to jednak wzajemna wiedza obu stron o sobie jest niewielka i ustępuje miejsca stereotypom. A tam gdzie jest niewiedza, tam zawsze pojawiają się lęk i niepewność, które nie służą wzajemnym relacjom. Jest też inny rodzaj niewiedzy, który wywołuje obawy i zniechęca do dialogu z ludźmi, którzy wierzą w Boga inaczej niż ja. To brak doświadczenia żywej wiary – relacji z Bogiem i brak nawet elementarnej wiedzy na temat własnej religii. Abp Henryk Muszyński – człowiek dialogu – bardzo często powtarza, że im ktoś jest głębiej zakorzeniony w swojej religii, historii i kulturze, tym bardziej otwarty będzie na dialog z innymi.

Warto pamiętać, że jednym z problemów, na których bazuje współczesna islamofobia, są nieprzepracowane lęki w stosunku nie tylko do muzułmanów, ale do różnych innych mniejszości – postrzeganych nie jako „inni”, tylko jako „obcy”. Mówi o tym dr Konrad Pędziwiatr we wspomnianej już rozmowie z Karolem Kleczką: „Badaczka Sara Ahmed twierdzi, że osoba, która widzi obcego, postrzega go jako obcego, zanim go jeszcze zobaczy. To ktoś, kto już jest uprzednio nastawiony negatywnie do samego spotkania. Można to sobie wyobrazić jako pewną matrycę, na którą wpłynęło kilka czynników. Z jednej strony wraz z rewolucją irańską pojawił się islam polityczny. Polaków to właściwie nie dotyczyło. Owszem, pisał o tym Kapuściński, ale to był tak naprawdę bardzo odległy świat. Zaczął nabierać barw po upadku komunizmu, gdy utraciliśmy wroga i zaczęło się poszukiwanie nowego innego, do którego moglibyśmy się ustawić w opozycji, żeby się określić”.

Dlatego potrzebne jest, zwłaszcza ze strony duchownych, dążenie do wzajemnego poznania religii, kultury oraz tradycji chrześcijaństwa i islamu, ale też stworzenie przestrzeni dla wspólnego podejmowania działań zarówno w kwestiach edukacyjnych i społecznych, jak i religijnych. „Wierzymy bowiem – napisali w swoim Oświadczeniu z okazji XIX Dnia Islamu w Kościele katolickim członkowie Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów – że czerpanie z dobrych zasobów obu naszych religii nie tylko nie stanowi zagrożenia dla żadnej z nich, ale przeciwnie – na gruncie społecznym pomaga nam utrwalać te wartości, które są nam wspólne. Wśród tych wartości na pierwszym miejscu stawiamy troskę o człowieka i jego godność, zaś na gruncie religijnym – pogłębienie naszej własnej (odpowiednio: katolików i muzułmanów) wiary oraz lepsze jej rozumienie”.

Wspomniana wyżej troska o pogłębianie naszej – tak katolików jak i muzułmanów – wiary, to również dążenie do pogłębiania świadomości tego, o czym 34 lata temu mówił św. Jan Paweł II: „My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie. (...) Wierzymy w tego samego Boga (…)”. Zarówno te słowa, jak i nauczanie Soboru Watykańskiego II zawarte w Deklaracji o stosunkach Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate”, mogą być niełatwe do przełknięcia dla wielu chrześcijan, w tym także dla osób duchownych. Problem wiary chrześcijan i muzułmanów w tego samego Boga podjął Piotr Sikora w artykule zatytułowanym „Bóg jest wielki” („Tygodnik Powszechny”, nr 4/2019). Autor charakteryzuje się ciekawą intuicją i wskazuje na „wspólne intencje”, które uzasadniają tożsamość przedmiotu chrześcijańskiej i muzułmańskiej wiary. Taką „wspólną intencją” jest istnienie łańcuchów pokoleń chrześcijan i muzułmanów, które sięgają do tej samej, bezpośrednio poznanej osoby Boga (Allaha). „Boga nie da się pokazać palcem (…) – pisze Piotr Sikora. Istnieją jednak chrześcijańskie i muzułmańskie «łańcuchy pokoleń», które łączą słowa «Bóg» i «Allah» z tym samym człowiekiem i jego religijnym doświadczeniem. Obie wspólnoty bowiem powołują się na Abrahama jako na ojca swojej wiary. Różnią się w poglądach na temat tej postaci, ale świadomie włączają się w historyczną tradycję, która do Abrahama sięga przez lud Izraela, z wyraźną intencją: w swojej wierze odnosimy się do Tego, którego doświadczył Abraham, jako swojego Boga (niezależnie od wszystkich różnic w rozumieniu charakteru owego doświadczenia). Można więc uznać, że chrześcijanie i muzułmanie wierzą w tego samego Boga, choć spierają się o Jego naturę, gdyż jedni i drudzy wierzą w Boga Abrahama (...). I choć w nieco inny sposób czczą Tego, w którego wierzą – dodaje Piotr Sikora – czczą Tego samego. Chrześcijanin może więc razem z każdym muzułmaninem wykrzyknąć: „Allahu akbar!” – „Bóg jest wielki!”.

Piszę ten tekst dwa dni przed historyczną pielgrzymką papieża Franciszka do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Następca św. Piotra otrzymał oficjalne zaproszenie od szejka Mohammeda bin Zayeda Al Nahyana, księcia Abu Zabi. Piszę ten tekst również w przeddzień mojej wizyty w Birmingham, gdzie na zaproszenie tamtejszego imama, wraz z przedstawicielem Rady Parafialnej naszej parafii, będę miał okazję odwiedzić muzułmańskie domy modlitwy, ale też zapewne wspólnie się modlić. Mam nadzieję, że wizyta Ojca Świętego (w skali makro) i moja wizyta (w skali mikro) będzie żywym apelem, by zamiast pielęgnować nieufność i podejrzliwość, łączyć siły w celu eliminowania rzeczywistych zagrożeń, wobec których stajemy już teraz, a które jeszcze silniej dotykać będą przyszłych pokoleń.

https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3524,nasi-bracia-muzulmanie.html

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności