WYPATRUJĄC AUTORYTETU

WYPATRUJĄC AUTORYTETU

III Niedziela zwykła

27 stycznia 2019 roku

I CZYTANIE: Ne 8, 2-4a. 5-6. 8-10. II CZYTANIE: 1 Kor 12, 12-30. EWANGELIA: Łk 1, 1-4; 4, 14-21.

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie: Powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście".

„Nie bądźmy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę” – apelował podczas pogrzebu Pawła Adamowicza znany dominikanin o. Ludwik Wiśniewski. Grzmiał, że trzeba skończyć z nienawiścią, pogardą i bezpodstawnym oskarżaniem innych. Jego słowa silnie rozbrzmiały na całą Polskę i przez cały miniony tydzień nie schodziły z ust w wielu domach. Tak silnego głosu dawno nie słyszeliśmy. Dla większości ludzi zatroskanych o losy Kościoła w Polsce, był to głos od wielu lat wyczekiwany. Paradoksalnie, sytuacja ta pokazuje, że brakuje w polskim Kościele autorytetów, a więc ludzi, którzy jak kard. Wojtyła czy kard. Wyszyński mogliby pociągnąć za sobą tłumy. Tylko czy naprawdę to właśnie w Kościele jest najważniejsze?

W dobie, kiedy tak dramatycznie zmalała liczba autorytetów i z troską myślimy o przyszłości Kościoła, uważam, że nie jest wcale najpilniejszą potrzebą, byśmy tych autorytetów poszukiwali, albo – co gorsza – na siłę je kreowali. Potrzeba, by nasze oczy były utkwione w Jezusie. „A oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione” – zanotował św. Łukasz Ewangelista. Nasza troska o Kościół nie może przesłaniać prawdy najważniejszej, że nasze zbawienie zależy najpierw od Jezusa. Słusznie patrzymy i oceniamy ludzi, których powołał do swojej służby – księży, biskupów, ojców dyrektorów, zakonnice i zakonników, ale to nie oni są gwarantami naszego spełnienia, szczęścia i zbawienia, lecz nasza osobista relacja z Chrystusem. Nawet najdoskonalej urządzona parafia z wymarzonym proboszczem i kaznodzieją nie są gwarantami naszego zbawienia. Bo Duch Mesjański spoczął tylko na Jezusie – to od Niego czerpiemy energię życia. I siłę. I nadzieję.

Wpatrywać się w Jezusa można też w różny sposób i z różną intensywnością. Można widzieć w Nim tylko tego, który pochodził z Betlejem i z Nazaretu. Wówczas dostrzeżemy jedynie niezwyczajnego człowieka. Takim też zapewne widzieli Go słuchacze w synagodze. Ale można też wpatrywać się w Jezusa, który pochodzi od Ojca. Z Niego odwiecznie zrodzony. Przez Niego posłany. Jest Bogiem. Nie tylko naucza, ale też zbawia. Wskrzesza umarłych. Uzdrawia. Odpuszcza grzechy. Głosi Słowo z mocą. Słowo, które nie tylko informuje, ale formuje.
Nie tylko objaśnia, ale i stwarza. To całkiem inna perspektywa. Czym innym bowiem jest wiedzieć, że był Jezus z Nazaretu; czym innym zaś wierzyć, że jest moim Panem i moim Bogiem. Tak samo zresztą jak na Jezusa, możemy patrzeć na Kościół. Możemy widzieć w nim jedynie dobrze zorganizowaną instytucję. Ale możemy też widzieć znacznie więcej – przestrzeń działania Chrystusa, który wciąż naucza, zbawia, odpuszcza grzechy, wskrzesza, na nowo stwarza…

„Kościół jest dla mnie miejscem gdzie mogę sie zrelaksować, porozmawiać po swojemu, bez »klepania modlitwy«. To miejsce, gdzie kiedyś potrafiłam pozbierać myśli. Z chwilą kiedy zauważyłam, że jest mi coraz trudniej skupić się na modlitwie i drażni mnie w koło to samo powtarzane Słowo Boże, odstąpiłam. Jestem sporadycznie, w święta: Wielkanoc i Boże Narodzenie, ponieważ mam taką wewnętrzną potrzebę” – napisała do mnie ostatnio pewna kobieta. I można się obruszać i irytować, że nie dostrzega tego, co najważniejsze. I można się smucić, że nie widzi w Kościele ani Jezusa człowieka, ani – tym bardziej – Jezusa Boga. Warto jednak spojrzeć na to z innej perspektywy.

Inaczej patrzymy na życie innych i nasze życie z naszymi wątpliwościami, zranieniami i grzechami, gdy uświadomimy sobie, że ta niedoskonałość i nieumiejętność wpatrywania się w Jezusa Boga bierze się nie tylko ze złej woli, ale i stąd, że my – ludzie – wciąż jesteśmy w drodze, wciąż dorastamy i dojrzewamy. Zdobyta wiedza i doświadczenie tylko po części pomagają zorientować się w sprawach ludzkich i Boskich. Dlatego można i trzeba uczyć się o Jezusie z Nazaretu. Ale to, kim On jest, odkrywamy dopiero w czasie modlitwy, wpatrzeni w Niego, zasłuchani w Jego Słowo. Dostrzegamy wtedy, że tylko On jest jedynym i prawdziwym Autorytetem. A odkrywając Go, odkrywamy Kościół.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności