PRZYPŁYW WIARY

PRZYPŁYW WIARY

Niedziela Świętej Rodziny z Nazaretu – Jezusa, Maryi i Józefa

29 grudnia 2019 roku

I CZYTANIE: Syr 3, 2-6. 12-14. II CZYTANIE: Kol 3, 12-21. EWANGELIA: Mt 2, 13-15. 19-23.

Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał dziecięcia, aby Je zgładzić". On wstał, wziął w nocy dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: "z Egiptu wezwałem Syna mego". A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się Anioł Pański we śnie i rzekł: "Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie dziecięcia". On więc wstał, wziął dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: "Nazwany będzie Nazarejczykiem".

W czasie świątecznej przerwy obejrzałem oparty na prawdziwej historii film „Przypływ wiary” („Breakthrough”, reż. Roxann Dawson, 2019). Opowiada on o adoptowanym nastolatku – Johnie Smith, który ma kochających i bardzo wierzących rodziców adopcyjnych. Jest styczeń 2015 roku. John wybiera się wspólnie z kolegami nad jezioro, gdzie nastoletni bohaterowie mimo ostrzeżenia wchodzą na taflę lodową. Ta się pod nimi załamuje, a Johnowi nie udaje się wypłynąć na powierzchnię. Mimo szybkiej akcji ratunkowej i cudownego wyłowienia chłopca, reanimacja nie przynosi rezultatów. Już w szpitalu, podczas dalszej walki o życie chłopca, lekarze zdają sobie sprawę, że dzieciak nie ma szans, z uwagi na długi okres niedotlenienia mózgu. Gdy pojawia się rezygnacja i rozpacz, matka chłopca rozpoczyna żarliwą modlitwę do Boga. W martwym ciele znów zaczyna być wyczuwalny puls. Tam gdzie nauka wydaje się bezsilna, wchodzimy na delikatny grunt zjawisk niewytłumaczalnych, które zwykło się nazywać cudami. Bo jak inaczej wytłumaczyć tętno u młodego chłopca, który nie reagował na bodźce zewnętrznego świata przez ponad czterdzieści pięć minut? Cud. Nie będę opowiadał, co było dalej. Zobaczcie sami.

Ten film to wzruszająca opowieść o fundamentalnym znaczeniu wiary w życiu rodzinnym. Wielu z nas widziało zapewne grafikę ukazującą wyniki badań socjologicznych, jakie przeprowadziła amerykańska socjolog Mercedes Arzur Wilson na temat trwałości różnych związków małżeńskich. Choć badania pochodzą z 2002 roku, a przy ich publikacji nie podano takich danych jak liczebność próby czy rodzaj zastosowanej metody badawczej, to jednak mogą być one dla nas inspiracją do poważnej refleksji. I tak rozwodem kończy się połowa małżeństw, które wiąże jedynie kontrakt cywilny. Pośród par po ślubie kościelnym, które jednak nie podejmują praktyk religijnych, rozwodzi się 33% małżonków. Rozwód wśród małżeństw po ślubie kościelnym i przy udziale w coniedzielnej Mszy św. przytrafia się jednej parze na pięćdziesiąt i stanowi to ok. 2%. Po ślubie kościelnym, przy coniedzielnej Mszy św. i przy codziennej wspólnej modlitwie małżonków, rozpada się jedno małżeństwo na 1429!

Oczywiście nie możemy powiedzieć, że małżeństwa ludzi wierzących nie doświadczają trudności, kryzysów czy nawet rozpadów. Byłoby to kłamstwo i poważne nadużycie. Można też powiedzieć, że to wcale nie wiara małżonków, rozumiana jako ich codzienna relacja z Chrystusem, ma wpływ na trwałość małżeństwa, ale przywiązanie do tradycyjnych wartości, szeroko rozumiany wstyd, czy poczucie większych konsekwencji w przypadku rozpadu małżeństwa. Pewnie za taką diagnozą również stoją jakieś, wcale nie bez znaczenia, racje. Jednak to wciąż nie podważa wyników badań Profesor Wilson.

Jeśli więc świętujemy uroczystość Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, to również po to, by przypomnieć sobie o tym, by Boga w życiu małżeńskim i rodzinnym  nie trzymać na odległość, ale pozwolić Mu być Emmanuelem – Bogiem z nami. Wszak On po to stał się człowiekiem, by być w samym środku naszych problemów. Jego bliskość, czułość, miłość i zrozumienie przeprowadza nas przez nie. Jego obecność wszystko zmienia. To prawda, że często wydaje nam się, że wygodniej jest trzymać Go w bezpiecznej odległości, „nie obnosić się z Nim” – jak mówimy. Wydaje nam się, że tak będzie wygodniej, niż żyć z Nim pod jednym dachem. Wolimy, żeby był w niebie, a w najlepszym razie w kościele, w złotym tabernakulum. Owszem, odwiedzamy Go, ale z Nim nie dzielimy naszego życia. A przecież przy coniedzielnej Mszy św. i przy codziennej wspólnej modlitwie małżonków, rozpada się jedno małżeństwo na 1429!

Jeśli świętujemy uroczystość Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, to również po to, by przypomnieć sobie o tym, czego w naszych rodzinach nie może zabraknąć. Mówi o tym św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu, wymieniając: serdeczne współczucie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, wybaczanie, miłość, pokój, wdzięczność, wzajemne napomnienia. To wartości fundamentalne dla funkcjonowania małżeństwa i rodziny. Dobrze widać to w rodzinie nastoletniego Johna, bohatera wspomnianego filmu. Gdy wpada do lodowatej wody na zamarzniętym jeziorze w Missouri, wszystko wydaje się stracone. Jednak niezachwiana wiara jego rodziców, a zwłaszcza matki, porywa wszystkich dookoła do modlitwy za uzdrowienie Johna. Przypływu tak gorliwej i niezachwianej wiary życzmy sobie w naszych rodzinach.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności