NIE BÓJ SIĘ! - Wigilia Narodzenia Pańskiego

NIE BÓJ SIĘ!

Wigilia Narodzenia Pańskiego

24 grudnia 2018 roku

I CZYTANIE: Iz 9, 1-3. 5-6. II CZYTANIE: Tt 2, 11-14. EWANGELIA: Łk 2, 1-14.

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

 

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. i rzekł do nich anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał».

 

Jak twierdzi Dickens, Boże Narodzenie jest czasem, w którym szczególnie chętnie składają nam wizytę wszelkiego rodzaju duchy i duszki, skrzaty i zjawy. Jako dzieci czytający książki Dickensa pozostajemy sceptyczni, nie bardzo mamy ochotę pisarzowi wierzyć. Dopiero później, gdy dorastamy i dojrzewamy, zauważamy, że mówił prawdę: im jesteśmy starsi, tym częściej w okresie świąt przybywa do nas przynajmniej jeden z dobrze znanych Dickensowi nieśmiertelnych gości – Duch Minionych Wigilii. Zawsze mieszka w naszym wnętrzu, ale najchętniej wybiera ten właśnie uroczysty czas, koniec roku, adwent, zimowy przełom w kalendarzu. Przychodzi, by wywołać w nas wspomnienia, obudzić wizje minionych lat.

Te wspomnienia to przede wszystkim ludzie, którzy nam towarzyszyli, a których już pośród nas nie ma. Są to zarówno Ci, o których pięknie mówimy, że poprzedzili nas w drodze do wieczności, jak i ci, z którymi nasze więzy przyjaźni osłabły albo nawet się wyczerpały. Te wspomnienia to również wszystko to, z czym musieliśmy się pożegnać: dzieciństwo, młodość, oczekiwania, miłości, plany, marzenia. Wszystko to, co powoduje,  że całymi latami czekamy na cud. Oczekujemy, że przytrafi się nam coś, co odmieni nasz los i wszystko dalej już będzie jak w amerykańskim filmie. Nie potrafimy stanąć w prawdzie i odpowiedzieć sobie szczerze na pytania: kim już nigdy nie będę?; co straciłem? Zapominamy jednak postawić sobie kolejnych pytań: kim jeszcze mogę być?; co jeszcze mogę zyskać? 

Każdego roku świętujemy Narodzenie Pana właśnie po to, by z nadzieją spojrzeć w przyszłość. By wyzwolić się z lęku, którego źródłem są wszystkie nasze frustracje, żale, życiowe urazy, niespełnione oczekiwania. „Naraz stanął przy nich anioł Pański (…) tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: »Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką«” (Mt 2,9n). Pierwsze przesłanie skierowane do nas przez przychodzącego Zbawiciela dotyczy naszego wyzwolenia z lęków. Kiedyś był to lęk przed nieobliczalnymi zachowaniami kolejnych Herodów, paraliżem czy śmiercią najbliższych. Dzisiaj mamy lęki czasów, w których żyjemy. Lęki, które czasem bardzo skutecznie mogą przyćmić „radość wielką” betlejemskiej nocy.

W noc Narodzin Maryja i Józef mogli przeżywać obawy, w jaki sposób ochronią Jezusa. Z pewnością zamartwiali się patrząc na ubóstwo betlejemskiej stajenki i mając przed oczami wizję nieobliczalnego Heroda. Oni też mieli swoje lęki. Pokazali nam jednak, jak skutecznie sobie z nimi poradzić. „Przełamanie czarnych myśli i spokojne zawierzenie Bogu – jak pisał abp Józef Życiński – okazuje się zadaniem trudniejszym niż śpiew chórów anielskich. Wyzwanie to trzeba jednak podejmować każdego dnia, powtarzając z ufnością betlejemskich pasterzy: »Zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym Pan nam oznajmił«” (Łk 2,15).

To wszystko uświadamia nam, że historia Bożego Narodzenia nie jest sentymentalną opowieścią rodem z twórczości Dickensa. To wstrząsająca opowieść o życiu. Historia Bożego Narodzenia, każdego roku na nowo przez nas przeżywana, to najpiękniejsze i najbardziej subtelne zaproszenie nie tylko do wspominania przeszłości – jak sugerował Dickens. To przede wszystkim zaproszenie do przełamania czarnych myśli, wyzwolenia z frustracji i zawierzenia Bogu. Zawierzenia, które ma moc uwolnić nas z lęków i pozwala z nadzieją oraz z radością patrzeć w przyszłość.  

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności