NAJWAŻNIEJSZA MISJA

NAJWAŻNIEJSZA MISJA

Święto Chrztu Pańskiego

10 stycznia 2021 r.

I CZYTANIE: Iz 55, 1-11. II CZYTANIE: 1 J 5, 1-9. EWANGELIA: Mk 1, 7-11.

Jan Chrzciciel tak głosił: "idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym". W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: "Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie".

Kilka lat temu włoski dziennik „Il Giornale” opublikował artykuł o tym, jak w noc wigilijną proboszcz jednej z parafii w Bergamo odmówił umieszczenia w szopce figurki Jezusa. „Jeżeli nie potraficie przyjąć cudzoziemca, Innego, nie możecie przyjąć też Dzieciątka Jezus”. W regionie utrzymywała się bowiem silna niechęć wobec przybyszów, zwłaszcza z Trzeciego Świata. „Ta noc to nie jest Boże Narodzenie. Nie jesteście gotowi” – ogłosił ks. Bianchi. Jego słowa wywołały wściekłość wiernych.

Kilka dni temu, mój znajomy, który jest człowiekiem niewierzącym, zaangażował się w dyskusję na jednym z katolickich portali w mediach społecznościowych. Nie chcielibyście czytać komentarzy, których autorami byli ludzie przekonani o własnej nieomylności i uważający się za najbardziej katolickich wśród katolików. „Wszedłem tu na chwilę, jako ateista/apostata, a czuję się jak w gnieździe żmij. Jad, pogarda, odmawianie czci i godności, wyzwiska, ubliżanie, język sekty!” – napisał pan Dariusz. I dodał: „Imponująca praca misyjna. Umiecie przekonać miłością bliźniego”.

Dzisiaj, kiedy obchodzimy święto Chrztu Pańskiego, przypominamy sobie, że w naszym chrzcie również do nas Bóg skierował słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1, 11). Mówił przed rokiem papież Franciszek: „Ta miłość Ojca, którą otrzymaliśmy w dniu naszego chrztu jest płomieniem zapalonym w naszych sercach i wymaga od nas posilania poprzez modlitwę i miłosierdzie“. Co się stało z tą miłością w naszym życiu? Żyjemy nią na co dzień i jesteśmy jej świadkami, czy może jest ona w nas uśpiona i spoczywa nakryta kołderką religijnej rutyny, samozadowolenia z zachowywanych przykazań, dumy z przestrzeganych postów i odmawianych pacierzy? 

„Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (Iz 55, 1) – mówi Bóg ustami proroka Izajasza. On chce przyjąć wszystkich. Jego serce jest otwarte dla każdego i każdego chce obdarzyć miłością. Problem w tym, że nie zawsze robimy wystarczająco dużo, by innych do tej Miłości doprowadzić. Nie zawsze bowiem naszym życiem pokazujemy, że ta Boża miłość jest w nas, daje nam witalną moc, inspiruje, oświeca, prowadzi. Co gorsza, są tacy i wcale ich nie mało, którzy – choć przekonani o własnej arcykatolickości i szczególnym wybraniu – są zaprzeczeniem owej miłości i skutecznie zniechęcają do niej innych. „Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania” (1 J 5, 2) – mówi do nas św. Jan. Przykazanie zaś Jego mówi wyraźnie: „Kochaj Boga i bliźniego!”. To jest pierwsza i fundamentalna cecha każdego chrześcijanina.

Kila dni temu bp Adrian Galbas w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu powiedział: „Dlaczego dzisiaj ludzie nie ciągną do Jezusa, którego pokazuje Kościół katolicki? A może jest tak, że ludzie dystansują się do Kościoła dlatego, że za mało we mnie jako w cząstce Kościoła przedłużenia tej czułości Jezusa, Jego serdecznej dobroci i miłosierdzia? (…) Czy ludzie dzisiaj widzą we mnie odbicie czułości Jezusa? Czy widzą to w duchownych i świeckich, w szeroko rozumianym duszpasterstwie Kościoła?” – zastanawiał się hierarcha.

Fundamentalną misją każdego ochrzczonego jest pozyskiwanie nowych uczniów dla Chrystusa (por. Mt 28, 19), a więc doprowadzanie ludzi do Boga, który jest Miłością. Warto dzisiaj zadać sobie pytanie i podjąć trud refleksji, jak wywiązujemy się z tej misji – najpierw wobec najbliższych – dzieci, współmałżonka, przyjaciela, sąsiada, ale także wobec tych rzesz ludzi nieznajomych, spotkanych chociażby w Intenecie. „Zróbmy wszystko, aby przez posługę czułej miłości Jezus był widoczny dla tych, którzy są teraz na rozdrożu, a także dla tych, którzy są już poza Kościołem” (bp Adrian Galbas). To nasza najważniejsza misja.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności