KOŚCIÓŁ MYŚLI

KOŚCIÓŁ MYŚLI

XVIII Niedziela zwykła

2 sierpnia 2020 roku

I CZYTANIE: Iz 55, 1-3. II CZYTANIE: Rz 8, 35. 37-39. EWANGELIA: Mt 14, 13-21.

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

W serialu „Nowy papież” (reż. Paolo Sorrentino) wstrząsnęła mną scena ukazująca przybycie watykańskiej delegacji do angielskiego arystokraty i kardynała Johna Brannoxa (John Malkovich). Gdy przedstawiciele Watykanu błagają Brannoxa, by ten zdecydował się uczestniczyć w konklawe i w konsekwencji został nowym papieżem, słyszą odpowiedź, która zdumiewa, a nawet szokuje. „Włóczęga umiera na ulicy. Rząd mówi mu: «Pomogę ci»; lekarz mówi: «Uleczę cię»; jego córka mówi: «Dam ci pieniądze»; przyjaciel mówi: «Podzielę się z tobą winem». A Kościół nie mówi mu nic. Kościół o nim myśli. Dziś poszukam odpowiedzi ukrytej w moim sercu” – mówi sir Brannox. I cynicznie dodaje: „Dziś Kościół myśli o włóczędze. A ja będę myślał o Kościele”.

Pośród nas żyje tak wielu ludzi, których możemy nazwać egzystencjalnymi włóczęgami, ofiarami nowoczesności, pokrzywdzonymi przez los zagubionymi rozbitkami. Co robi Kościół w ich sprawie? Pośród nas żyje tak wielu ludzi ogarniętych ciemnością depresji, spragnionych miłości, głodnych człowieczeństwa, poszukujących sensu życia, zaplątanych w smutku, zniewolonych grzechem, uciekających przed niepewnością jutra. Co robi Kościół w ich sprawie? Oczywiście – powiemy – Kościół o nich pamięta; Kościół o nich myśli. Niektórzy się obruszą i natychmiast dodadzą: pamięta, myśli, ale przede wszystkim pomaga. I jednym tchem wymienią wszystkie systemowe działania Kościoła instytucjonalnego. I będą mieli rację. Problem w tym, że nie do końca o to chodzi, a sama pomoc – jak pokazuje to np. sytuacja ofiar księży pedofilów – w wielu diecezjach wciąż jeszcze pozostawia wiele do życzenia.

Pytanie o to, co robi Kościół w tej czy innej sprawie jest zawsze pytaniem do mnie: co ja konkretnego robię w tej sprawie, albo co mógłbym zrobić. Najczęściej bronimy się mówiąc, że przecież angażujemy się w rozmaite akcje charytatywne, nie szczędzimy zarobionych w pocie czoła pieniędzy, dajemy jałmużnę, a zdarza się nawet, że wielkodusznie nakarmimy spotkanego na ulicy bezdomnego. Co więcej moglibyśmy zrobić?

Nie wolno zatrzymać się w tym punkcie. Bóg zaspokaja wprawdzie głód duchowy, ale wygłodniałego duchowo człowieka, egzystencjalnego włóczęgę, do Boga trzeba najpierw doprowadzić. To zadanie Kościoła, czyli zadanie każdej i każdego z nas. Głodem materialnym Bóg również może się zająć, ale przecież to domena ludzi i tym głodem również musi się zająć człowiek. Nie wypada nam zasłaniać się ograniczonymi możliwościami, ale powinniśmy uruchomić wyobraźnię i podjąć konkretne czyny. Apostołowie radzący Jezusowi odprawienie tłumu stanowią klasyczny przykład zamiatania problemów pod dywan, uciekania przed odpowiedzialnością. Mistrz z Nazaretu budzi zatem świadomość swoich uczniów, mówiąc: „Wy dajcie im jeść”. A znaczy to tyle, co: „Wy dajcie im żyć”. To zadanie Kościoła, czyli zadanie każdej i każdego z nas. Dajecie innym życie?  

Oczywiście, że wygodniej i bezpieczniej jest się „nie wychylać”. Problem w tym, że taki Kościół, który się „nie wychyla” zwyczajnie nie przetrwa. Taka parafia, której członkowie nie robią nic, tylko pamiętają, wspominają i myślą, zwyczajnie umrze. Dzisiaj nie możemy pozwolić, by obezwładniał nas lęk. Najnowsza watykańska instrukcja poświęcona życiu parafialnemu („Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła”) cytuje papieża Franciszka, który w adhortacji „Evangelii gaudium” pisał: „Mam nadzieję, że zamiast lęku przed pomyleniem się, będziemy się kierować lękiem przed zamknięciem się w strukturach dostarczających nam fałszywej ochrony, lękiem przed przepisami czyniącymi nas nieubłaganymi sędziami, lękiem przed przyzwyczajeniami, w których czujemy się spokojni, podczas gdy obok nas znajduje się zgłodniała rzesza ludzi, a Jezus powtarza nam bez przerwy: «Wy dajcie im jeść!» (Mk 6, 37)”. Bez naszego zaangażowania Kościół będzie tylko myślał. A my będziemy z rozrzewnieniem wspominali i myśleli o Kościele, który na naszych oczach będzie umierał.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności