KOŚCIÓŁ I ŁZY

KOŚCIÓŁ I ŁZY

IV Niedziela Wielkanocna – Dobrego Pasterza

12 maja 2019 roku

I CZYTANIE: Dz 13,14.43-52. II CZYTANIE: Ap 7,9.14b-I7. EWANGELIA: J 10,27-30.

Jezus powiedział: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Pozwolicie, że do wczorajszej premiery filmu „Tylko nie mów nikomu” tym razem jeszcze się nie odniosę. Po pierwsze dlatego, że nie zdołałem obejrzeć go do końca. Po drugie – po tym, co zobaczyłem, muszę ochłonąć. Natomiast w ostatnich tygodniach dużą popularnością cieszą się również książki, które dotykają najboleśniejszych problemów Kościoła, a zwłaszcza watykańskich – nowych i starych – skandali. Mam na myśli „Sodomę” Frédérica Martela i „Dzień sądu” Andrei Tornielli’ego i Gianni’ego Valente. Pierwszej książki nie czytałem i nie zamierzam. Drugą właśnie kończę. Nie jest to lektura przyjemna. Pod jej wpływem czytelnik zaczyna sądzić, że w Kościele nie dzieje się dobrze. Wszyscy chyba też znają książkę „Moc i chwała” Grahama Greene'a. Papież Paweł VI, będąc jeszcze zwykłym księdzem, wpadł w zachwyt po jej przeczytaniu. Dla wielu był to zachwyt niezrozumiały. W bohaterze tej powieści trudno doszukać się bowiem jakiegoś dobra. Chociaż przyobleczony w sutannę i obdarzony powołaniem do kapłaństwa, charakter to raczej z marginesu. Tchórz, łajza i ojciec dziecka, wprawdzie uznaje swoje grzechy, ale stroni od pokuty. Ta książka, choć należąca do gatunku literatury religijnej, chętnie drukowana była w PRL. Dlaczego? Bo pokazywała słabość ludzi Kościoła.

Zadziwia nas trwanie Kościoła w historii. Dlaczego mimo licznych skandali i zgorszeń ten organizm ciągle utrzymuje się przy życiu? Po ludzku rzecz biorąc, wszystko powinno już dawno rozpaść się w proch i pył. Po ludzku. Bo postrzegając tylko to, co pozorne, zewnętrzne i słabe: księżowskie grzechy, małżeńskie zdrady i niewierność Ewangelii, myślimy o Kościele właśnie po ludzku. Tymczasem nasze widzenie, by było pełne, musi zostać wsparte światłem wiary. Bez tego światła trwanie w Kościele nie ma sensu. Więcej nawet – dla pozbawionych wiary obserwatorów – wydaje się skandalicznie głupie.

Patrzymy więc na Kościół nie tylko po ludzku, ale też przez pryzmat wiary. Dostrzegamy, że Kościół istnieje tylko dlatego, że wierzy słowu Jezusa. Dzięki temu, że wsłuchuje się w to słowo, wciąż żyje i wciąż na nowo się odradza. Kościół – Boża owczarnia, której Pasterzem jest sam Chrystus. Trwamy w Kościele, ponieważ wierzymy Chrystusowi. Napisze św. Augustyn, „My, którzy jesteśmy chrześcijanami i zostaliśmy tym imieniem nazwani, wierzymy nie w Piotra, ale w Tego, w którego Piotr uwierzył, i w ten sposób jesteśmy budowani słowami Piotra, głoszącego Chrystusa”.

Fundamentem wiary w Kościół jest wiara w Chrystusa. Oczywiście byli i będą tacy, którzy twierdzą: „Chrystus tak, Kościół nie!”, albo – co równie częste – „Kościół tak, Chrystus nie!”. Dlatego, by do nich nie dołączyć, potrzebujemy siebie wzajemnie i świadectwa naszej wiary. Potrzebujemy w naszych rozmowach (także tych wirtualnych) wzajemnie zachęcać siebie, by trwać w łasce Boga. Pomimo zła, które pojawia się wokół nas, także w Kościele. Mamy być, jak Paweł i Barnaba z dzisiejszego pierwszego czytania, którzy „w rozmowie starali się zachęcić ich (Żydów i pobożnych prozelitów) do wytrwania w łasce Boga”. Nie chodzi tu wcale o przymykanie oczu na zło w Kościele. Je mamy zawsze widzieć, na nie reagować i pomagać Kościół z niego oczyszczać. A zawsze wtedy, gdy to zło doprowadzi nas do łez, warto przypomnieć sobie obietnicę, jaką On – Dobry Pasterz – daje nam mówiąc, że każdą łzę otrze z naszych oczu (por. Ap 7,17). Nie sprawi, że nie będzie łez. Ale On te łzy z naszych oczu zawsze otrze.

 

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności