Dlaczego Krzyż

Wielki Piątek
30 marca 2018 roku
I CZYTANIE:
Iz 52, 13–53, 12 . II CZYTANIE: Hbr 4, 14-16; 5, 7-9. EWANGELIA: J 18, 1 – 19, 42.

Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: T. Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim. E. Odparł Piłat: I. Com napisał, napisałem. E. Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: T. Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. E. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.

Natrafiłem dzisiaj w sieci na wyznanie kobiety, której – tak myślę – reakcja na mękę i śmierć Jezusa nie jest odosobniona. Pani Olimpia napisała tak (pisownia oryginalna): „dla mnie to cala ta sprawa z ukrzyżowaniem jest dziwna. niby co ja takiego zrobilam 2,000 lat zanim sie urodzilam, ze ktos musial za to umierac? jaka jest w tym moja wina, ze on musial umrzec? czy ktos sie mnie pytal czy ja tego zbawienia wogole chce? ktos cos zrobil, ktos podjal za mnie decyzje, a teraz ja mam za to padac na kolana i dziekowac a jak nie to pochlonie mnie ogien piekielny? piekna mi milosc i wolnosc wyboru ...”.

W jedną z niedziel tegorocznego Wielkiego Postu przywołałem homilię śp. ks. abp. Józefa Życińskiego, którą wygłosił w Gnieźnie w czasie uroczystości ku czci św. Wojciecha w 2008 roku. Dzisiaj również chciałbym powrócić do tej homilii. Ksiądz Arcybiskup mówił wówczas: „Można powiedzieć, że kryzys w Kościele zaczął się po wyjściu z Wieczernika. Wtedy, kiedy samotny Chrystus modlił się w mroku Ogrójca a Apostołowie drzemali. Za chwilę pojawiła się bojówka, a na jej czele Judasz – zdrajca. Uczniowie uciekli. To mogło wyglądać nie tylko na kryzys, ale nawet na całkowity koniec Kościoła. Tymczasem Wielki Piątek, prowadzący ostatecznie do poranka Wielkanocnego, był tym czasem, w którym dokonywały się największe dzieła zbawcze. Statystyki nie były imponujące w wieczór Wielkiego Piątku. Pod krzyżem Chrystusa stanął jeden uczeń. Jeden z dwunastu to w przybliżeniu 8,5%. To daje podstawę, by mówić o kryzysie Kościoła. Ale z tego kryzysu, po przebiciu boku Chrystusa, zrodziła się ta wielka Boża niewidzialna rzeczywistość, która do dziś nas gromadzi”.

Każdego roku spotykam ludzi, którzy prawdy o śmierci Jezusa nigdy nie poznali, albo dla których ta prawda wyblakła i stała się kompletnie obojętna. Można powiedzieć, że to poważny kryzys wiary, który będzie się pogłębiał, i od którego nie ma już odwrotu. W takim pesymistycznym ujęciu, za sto lat świąt może już w ogóle nie być, albo będzie je obchodziła jedynie garstka odszczepieńców. Tymczasem Bóg daje nam – tak Kościołowi, jak i całemu światu – wielkiego proroka, jakim jest papież Franciszek, który wskazuje nam drogę wyjścia z kryzysu poprzez powrót do świeżości i radości Ewangelii. Pan Bóg nieustannie troszczy się o swój Kościół i to, co dzisiaj wydaje nam się kryzysem, za jakiś czas może okazać się podłożem do zrodzenia nowej, cudownej Bożej rzeczywistości.

Pan Bóg nieustannie troszczy się także o każdego z nas. Krzyż Chrystusa przypomina nam między innymi tę prawdę, że każde trudne doświadczenie z jakim przychodzi nam zmierzyć się w życiu, każdy „krzyż ciężki na barki złożony”, każdy kryzys nie musi być początkiem końca i źródłem porażki. Krzyż Chrystusa przypomina nam, że każde trudne doświadczenie, każdy „krzyż ciężki na barki złożony” i każdy kryzys może być początkiem czegoś nowego, niewyobrażalnego, czasem nawet cudownego. Trzeba tylko autentycznie w to uwierzyć i patrzeć na krzyż z perspektywy Zmartwychwstania. Łatwiej nam uwierzyć, gdy mamy świadomość, jak wielką miłością kocha nas Bóg. Miłością aż po ukrzyżowanie.

Każdy krzyż jest tajemnicą. Trudno nam zrozumieć krzyż Chrystusa, a chyba jeszcze trudniej nasze codzienne małe i większe krzyże. Między Niedzielą Męki Pańskiej, zwanej Palmową, a Wielkanocą jest cały tydzień. A to znaczy, że nasza droga do zrozumienia tajemnicy Krzyża może być długa. Jednak na końcu będzie stał On, ze swoimi ranami na dłoniach, nogach i boku. Znakami Męki.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności